piątek, 25 września 2015
2.
-Gabi, ty chyba miałaś kawę sobie zrobić. Ja bardzo chętnie się zajmę naszą klientką.-uśmiechnęłam się do przyjaciółki. Aśka siadła na fotelu.
-To jaki blond dziś robimy?
-Taki jak zawsze. -uśmiechnęła się. No miałam ochotę ją zabić. -Ała, co ty robisz!- ups, chyba 'niechcący' za mocno zawiązałam jej fartuch. To, że był wiązany na szyi to szczegół.
-Jejku przepraszam. Zamyśliłam się.- udałam skruszoną. Nałożyłam Michalskiej farbę. Po kilku minutach Gabrysia zmyła zawiesinę(?) z jej głowy. Kiedy płaciła znów zaczęła się mnie czepiać. Tym razem chodziło jej o mojego syna.
-Nie rozumiem. Kto o zdrowych zmysłach chce dać dziecku na drugie imię Julian.
-Na przykład twój chłopak. -no przesadziła. Nie powinna się wtrącać w sprawy, które dotyczą Nikodema.
-Zbyszek? Mój króliczek? Nie wierzę.- Anastazja słysząc określenie "mój króliczek" parsknęła śmiechem.
-No widzisz. A jednak. Twój króliczek, kaczuszka, misiaczek czy jak ty go tam nazywasz, chciał Juliana. A teraz z łaski swojej wyjdź, bo nie chcę na ciebie patrzeć. I nie wtrącaj się, w sprawy, które tyczą się Nikodema. To sprawy moje i Zbyszka. -syknęłam.
-A skąd ta pewność, że to syn Zbyszka? Od pięciu lat próbuję go namówić na badanie DNA.
-Przesadziłaś. Nie masz prawa osądzać mnie o takie rzeczy!- krzyknęłam. Rozmowa toczyłaby się dalej gdyby nie to, że odwiedziła nas Katarzyna. Nasza szefowa. Opowiedziałam jej co się wydarzyło i wzięłam kilka dni wolnego. Wiedziałam, że Aśka będzie teraz przychodzić tu codziennie żeby mi dopiec.
Weszłam do domu i przywitałam się z Natalią. Na szczęście Bartka gdzieś wywiało. Pewnie jak zwykle siedział u Nowakowskiego. W każdym razie mogłam w spokoju opowiedzieć przyszłej pani Kurek o tym co się wydarzyło.
-I powiedziała, że od pięciu lat próbuje namówić go na badania DNA.-zakończyłam swoją wypowiedź.
-Nie wierzę.
-W co nie wierzysz?- wyrósł jak spod ziemi mój brat.
-Nie interesuj się, bo kociej mordki dostaniesz.-pokazałam mu język.
-Ty młoda.-pokazał na mnie palcem.-się nie odzywaj. Więc w co nie wierzysz?
-Że kończy ci się wolne i już jutro wracasz do Spały.
-Zawsze możesz jechać ze mną. Lasów jest tam dużo, na pewno znajdziesz sobie wygodne drzewo do spania.- pewnie zaczęliby się 'kłócić' gdyby nie to, że do domu wpadł zapłakany Nikodem.
-Co się stało? -spytałam przytulając małego.
-Bo tata musiał gdzieś iść, no i ciocia Asia powiedziała, że mnie odwiezie do domu, i powiedziała, że tata nie jest moim tatą.
-No ona sobie chyba żartuje. -tego było za wiele. Zostawiłam Nikodema pod opieką Bartosza i Natalii, a sama udałam się do parku. Tam miałam spotkać się z Bartmanem.
-Co jest? Coś z Niko?
-Powiedz swojej żabce, myszce, kaczuszce czy jak ty ją nazywasz żeby się odczepiła raz na zawsze od mojego dziecka.
-To jest też mój syn.
-No właśnie. Przed chwilą twój syn, podkreślam twój zwątpił, że jesteś jego ojcem.Nie przerywaj mi -powiedziałam gdy ten już otwierał usta.- Aśka odwiozła go do domu. Wykorzystała to i powiedziała mu, że nie jesteś jego tatą.
-Kłamie.
-Ty chyba żartujesz! Wolisz wierzyć jej niż swojemu dziecku?
-Dzieci mają bujną wyobraźnię. Mógł sobie coś wymyślić. -nie wierzyłam w to co mówił Zbyszek. Wsiadłam do samochodu i odjechałam jak najszybciej, dalej nie mogąc uwierzyć w słowa Bartmana.
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Hej, hej, hej. Pamięta ktoś jeszcze tego bloga?
Dawno mnie nie było, ale mojej pani od matmy odbiło i czasem nie miałam czasu nawet spojrzeć na laptopa.
Mam nadzieję, że spodoba wam się chociaż trochę ;)
Pozdrawiam <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bardzo mi się podoba! Wybaczam długą nieobecność bo nadrobiłaś rozdziałem XD Ale błagam... pisz dłuższe. Wiem, że nie masz czasu, bo mi tez ostatnio jego brak, ale .... DŁUŻSZE. :D
OdpowiedzUsuńBartmanowi wydaje się, że wszystko jest w porządku. Ona musi mu uświadomić kilka spraw!
Pozdrawiam ;***
Ja pamiętam i bardzo się cieszę, ze tu zawitałaś ^^ Liczę, ze będziesz tu już regularnie bo podoba mi się tematyka bloga. Kurde, jak mnie ta Aśka denerwuje ! Jak może mówić, że Nikodem nie jest synem Zbyszka? -.- Masakra, jak ja bym takiej wygarnęła... jak chciała mieć faceta tylko dla siebie, to mogła się nie wiązać z takim co ma dziecko.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*
Nie wiem o co chodzi Aśce, przecież Julian to zacne imię, w końcu nosi je sam król z Madagaskaru! Ogólnie jestem bardzo ciekawa jak to wszystko się rozwinie, bo jest wiele ścieżek, którymi może potoczyć się ta historia. Aśka w żaden sposób nie da się lubić, Zbyszek z tym ślepym wpatrzeniem w nią też. Smutne, że Marcjanna nadal go kocha, bo na chwilę obecną ona tylko przez to cierpi, mimo, że to jest taki oswojony ból z którym potrafi żyć i sobie nieźle radzi.
OdpowiedzUsuńJeśli masz ochotę, zapraszam na mojego nowego bloga, http://wbrew-rozsadkowi.blogspot.com/ :)
No nareszcie się doczekałam :) Rozdział wspaniały, dziwie się, że Zbyszek nie uwierzył małemu :(
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny? :D
Zapraszam do siebie :)